|

Założę się, że nie słyszałeś o tym GENIUSZU GITARY!

Poznaj sekrety Allena Hindsa

Cześć! Dzisiejszy wpis nie będzie wyłącznie opowiastką o rewelacyjnym gitarzyście z południa Stanów Zjednoczonych, ale dogłębną analizą jego niesamowitego stylu. Zastanowimy się, jakie elementy składają się na to, że da się go rozpoznać po zaledwie kilku dźwiękach.

Gitarzyści dzielą się na dwie grupy: na tych, co go uwielbiają i na tych, którzy jeszcze nie trafili na jego twórczość. O kim mowa? Oczywiście – Allen Hinds! To w mojej opinii gitarzysta kompletny, który swoim podejściem do melodii, harmonii, artykulacji i ustawiania brzmienia zdecydowanie wyróżnia się ponad większość topowych wioślarzy na świecie.

Technika jako forma ekspresji (a nie popisy)

To, co jest mega ciekawe w tym wioślarzu to fakt, że on naprawdę potrafi zasuwać! Ale rzadko kiedy usłyszycie go w takim wyścigowym wydaniu. U niego technika jest wykorzystywana jako forma ekspresji. To najdoskonalsze wykorzystanie „chopsów” i szybkiego grania do tego, aby budować napięcie i kulminację solówki, a nie po to, żeby tanio się popisywać.

Na YouTubie znajdziecie jego koncerty, które dosłownie wyrywają z kapci – to, jak on gra na żywo, jest po prostu niebywałe. Jeśli miałbym polecić Wam dwie płyty, które są kwintesencją jego grania, to po pierwsze najbardziej znane „Falling Up”. Druga, dość nieoczywista płyta to istny kunszt kompozytorski – „Fly South”. Tam utwory są tak piękne, tak złożone i wyborne do słuchania, że mogą spokojnie konkurować np. z Patem Methenym (albo z moim kawałkiem „Anita”… no dobra, żartuję, nigdy nie zbliżę się do takiego poziomu!). Serio, sprawdźcie tę płytę, bo ona stawia kompozycję gitarową na zupełnie innym poziomie.

Leniwe kostkowanie to klucz

Pierwsza rzecz, która natychmiast rzuca się w oczy, gdy zaczniesz analizować technikę mistrza, to sposób trzymania kostki i szarpania strun. Allen robi to niebywale lekko. On dosłownie muska struny! To nawet nie jest szarpanie, to przesuwanie krawędzią kostki po strunie, jakbyście chcieli przejechać po niej pędzlem.

Domyślnie trzyma kostkę w taki sposób, że nie da się tak grać ergonomicznie i po „shredersku”. I z jednej strony to, co dzisiaj uważane jest za błąd w kostkowaniu, u niego było przyczynkiem do zbudowania bardzo charakterystycznego brzmienia. Spróbujcie zrobić coś takiego: złapcie kostkę standardowo, ale zamiast uderzać czubkiem prostopadle, pograjcie krawędzią. Zamiast nadusić strunę – przesuńcie po niej z delikatnością. Zmienia się tylko ruch ręki przy wydobywaniu dźwięku, a otrzymujecie zupełnie inny wydźwięk!

💡 Mała autopromocja: Allen Hinds, podobnie jak wielu gitarzystów tamtego pokolenia, swoją technikę zdobywał po omacku, metodą prób i błędów. Ty na szczęście nie musisz tego robić! Na mojej platformie MuzycznaDroga.pl nauczysz się gry od absolutnych podstaw. Znajdziesz tam ponad 120 lekcji wideo, kursy rytmiki, grania ze słuchu i teorii muzyki. Co najlepsze – możesz to przetestować kompletnie za darmo. Zakładasz konto, odpalasz darmowy okres próbny (bez podawania danych płatniczych!) i sprawdzasz, jak fajna i angażująca może być nauka. Jeśli zostaniesz na dłużej – to niecałe 30 zł miesięcznie!

Magia gałki Tone i „zmulone” brzmienie

Druga wielka lekcja, która płynie z jego muzyki to przypomnienie, że… gitara ma gałkę tonu! Allen Hinds bardzo rzadko gra na rozkręconym do pełna potencjometrze Tone. Zazwyczaj ma lekko przesterowany, mocno zmulony na wzmacniaczu sygnał. Spróbujcie skręcić Tone na gitarze tak o 30-40%. To bardzo drobny detal, a zmienia w brzmieniu naprawdę wiele! Nawet na relatywnie taniej gitarze brzmi to po prostu wspaniale.

Płaczące bendy, slajdy i melizmaty

Idąc w kierunku bardziej szczegółowych technik: posłuchajcie, w jaki sposób Hinds podciąga struny. Mamy tam mnóstwo pre-bendów i takich jęczących, miałczących, płaczących podciągnięć.

Do tego świetne połączenie legato ze slajdem (hammer-on, pull-off i slide zagrane z ogromną artykulacyjną delikatnością). Diabeł tkwi w tych detalach. Połączenie delikatności, luźnego, „lazy” grania (takiego trochę od niechcenia, do tyłu) z tymi zagrywkami powoduje, że gitara po prostu śpiewa. Złapanie tego feelingu jest niesamowicie trudne, o czym sam się przekonałem, wałkując jego utwory prosto z nagrań i próbując to odtworzyć!

Jak ukręcić takie brzmienie? (Sekrety sprzętowe)

W temacie sprzętu: pamiętamy o skręconej gałce tonu, ale warto dorzucić do tego dużo pogłosu (reverb). Co do wzmacniaczy – Allen gra na Red Plate, który jest zrobiony w stylu legendarnego Dumble ODS. Żeby to odwzorować w domowych warunkach, polecam symulacje Dumble’a. Ja w swoim nagraniu użyłem swoich profili na ToneX i dopalałem to efektem w stylu Dumble ODS – J. Rockett The Dude (reflink do Thomann). Gorąco polecam Wam też kostkę J. Rockett Hot Rubber Monkey (reflink do Thomann) , która ma jeszcze więcej środka i świetnie chrypie (to nie lokowanie produktu, te kostki po prostu wymiatają!).

Podsumowując – nigdy nie namawiam Was do tego, abyście kopiowali nutka w nutkę każdego gitarzystę. Wiadomo, że w 100% skopiować Allena się po prostu nie da. Ale uwierzcie mi: próba odtworzenia tej emocji, tego vibu i tego sposobu grania niesamowicie poszerza wachlarz Waszych możliwości, gdy później tworzycie i gracie własną muzykę.

Gorąco Was do tego zachęcam! Łapcie za gitary, kręćcie gałką Tone, eksperymentujcie z kostkowaniem i widzimy się na Muzycznej Drodze!


Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *