Profilowanie Wzmacniaczy Gitarowych

Muszę Wam coś wyznać – żyjemy w absolutnie pięknych czasach dla gitary elektrycznej. Dziś, nie wychodząc z domu, możemy nie tylko nauczyć się grać, ale też skosztować brzmień wszystkich legendarnych wzmacniaczy i efektów. Wszystko dzięki tak zwanym “wtyczkom” VST.

Przez lata symulacje stawały się coraz lepsze. Powiem szczerze, pod względem samej reprodukcji brzmienia osiągnęliśmy poziom, w którym postronny słuchacz nie odróżni, czy gra prawdziwy wzmacniacz, czy jego cyfrowa symulacja. Ale, jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach.

Symulacje, z samego założenia, są tylko pewną aproksymacją działania wzmacniacza. O ile brzmienie się zgadza, o tyle gdy w grę wchodzi artykulacja, responsywność na to, jak gramy, jak operujemy gałką głośności w gitarze… cóż, tu myślę, że jest jeszcze sporo do dopracowania.

I dokładnie w tym miejscu na scenę wchodzi stosunkowo nowa technologia: profilowanie, oparte na Deep Learning (uczeniu maszynowym). To podejście pozwala praktycznie w 100% uzyskać nie tylko brzmienie, ale i reakcjęwzmacniacza. Ma to jednak swoje pewne, bardzo konkretne ograniczenia.


Artykuł zawiera linki afiliacyjne!

Co to jest profil wzmacniacz i czym różni się od symulacji?

Wyjaśnijmy to najprościej, jak się da. Profilowanie to zrobienie “zdjęcia” Twojego zestawu gitarowego i przeniesienie go do domeny cyfrowej.

Kiedy używasz klasycznej symulacji (jak wtyczka VST), masz model wzmacniacza, np. Marshalla, i możesz kręcić wirtualnymi gałkami, zmieniać kolumny, mikrofony. Twórcy oprogramowania zasymulowali działanie każdego z tych elementów.

Profilowanie działa inaczej. To jest statyczny obraz. Jeżeli ustawiłeś swój wzmacniacz, kolumnę, mikrofon i ewentualne kostki w określony sposób, to profil będzie dokładnie tym brzmieniem. Podstawowym ograniczeniem jest to, że po zrobieniu profilu nie “odkręcisz” już gałki basu we wzmacniaczu. Jeśli chcesz inne ustawienie, musisz zrobić nowy profil. Oczywiście, po wgraniu profilu do programu czy urządzenia, możesz nałożyć na niego postprodukcję – studyjne EQ, kompresor itd. – ale sam rdzeń brzmienia jest już “zamrożony”.

Co ważne, profilować możemy różne rzeczy. Może to być cały zestaw (wzmacniacz + kolumna + mikrofon), może być sam wzmacniacz z końcówką mocy, sam preamp, a nawet pojedyncza kostka typu overdrive. Warunek jest jeden: urządzenie musi być stałe w czasie. Dlatego, na przykład, delaya nie da się sensownie sprofilować.

Kiedy po raz pierwszy sprofilowałem swojego Marshalla Plexi, byłem absolutnie podekscytowany. Mam nadzieję, że Was też to wkręci.

Czego potrzebujemy, żeby zacząć profilować?

No dobrze, przejdźmy do konkretów. Oprócz samego zestawu, który chcemy sklonować (piec, kolumna, mikrofon), potrzebujemy oczywiście jakiegoś “profilera”. I tu rynek dzieli się na dwa główne obozy.

  1. Ekosystem Neural DSP (Quad Cortex / Nano Cortex): To jest rozwiązanie kompletne, typu “all-in-one”. Kupując urządzenie, masz w nim wszystko, co jest potrzebne do profilowania. Podłączasz sprzęt i działasz. Proste i wygodne.
  2. Ekosystem IK Multimedia (Tonex): Tu sytuacja jest bardziej skomplikowana. Tonex to przede wszystkim oprogramowanie. Aby z niego skorzystać, potrzebujemy kilku rzeczy:
    • Komputera: To nasze centrum obliczeniowe.
    • Interfejsu audio: Musi przyjmować i wysyłać sygnały.
    • Reamp Boxa: To kluczowy element! Interfejsy audio zazwyczaj mają wejścia instrumentalne, ale nie mają wyjść instrumentalnych (tylko liniowe). Reamp box (lub ewentualnie aktywny Di-box) zamienia sygnał liniowy z interfejsu z powrotem na sygnał instrumentalny o odpowiedniej impedancji, który możemy bezpiecznie wpiąć do wzmacniacza. IK Multimedia sprzedaje swoje dedykowane urządzenie – Tonex Capture – które jest właśnie takim reamp boxem.

Schemat połączeń w Tonex wygląda więc tak: Sygnał z komputera wychodzi liniowo z interfejsu, wchodzi do reamp boxa, stamtąd (już jako sygnał instrumentalny) idzie do wzmacniacza. Wzmacniacz trafia na kolumnę, którą zbiera mikrofon, a sygnał z mikrofonu wraca do interfejsu audio.

Mój system do profilowania – czyli jak obejść problem głośności

W moim przypadku jest jeszcze jeden element. Nie mam warunków studyjnych, by głośno rozkręcać wzmacniacze lampowe i zbierać je mikrofonem. Dlatego mój setup wygląda trochę inaczej.

Centrum operacyjnym jest laptop. Z niego sygnał idzie do interfejsu (Antelope Discrete 4 PRO), a potem przez reamp box (Tonex Capture) trafia na mój pedalboard (gdzie mam kompresor, EQ czy ulubione dopałki) i wreszcie do wzmacniacza, np. Marshalla.

I tu dzieje się magia: zamiast do kolumny, sygnał ze wzmacniacza wchodzi do Universal Audio Ox Box. Jest to reaktywny load box, który przejmuje całe obciążenie z lampowej końcówki mocy i jednocześnie nakłada absolutnie studyjnej klasy symulacje kolumn i mikrofonów. Mam do tego iPada, którym wybieram kolumny, mikrofony, dodaję efekty. Dopiero ten finalny, cyfrowy sygnał z Ox Boxa wraca do mojego interfejsu. Dzięki temu mogę profilować potężne wzmacniacze w środku nocy przy zerowej głośności.

Jak sprofilować wzmacniacz w Tonex? Krok po kroku

Gdy już wszystko podłączymy, odpalamy oprogramowanie Tonex. Na początku konfiguracja może wydawać się skomplikowana, ale przeprowadzę Was przez to.

  1. Tryb Modeler: Wchodzimy w ten tryb i wybieramy, co profilujemy. Ja zazwyczaj używam “Amp & Cab” (lub “Unbent C” w starszej wersji).
  2. Konfiguracja Interfejsu: Wybieramy naszą kartę dźwiękową. Kluczowe jest ustawienie wejść i wyjść. Musimy wskazać, na którym wyjściu interfejsu mamy sygnał liniowy (u mnie to wyjście nr 3 – z tym głowiłem się najdłużej!), na których wejściach mamy sygnał powrotny (u mnie to wejścia cyfrowe 13 i 14 z Ox Boxa) i na którym wejściu mamy gitarę do odsłuchu (u mnie nr 1).
  3. Ustawienie Poziomów: Najpierw kalibrujemy poziom wejściowy naszej gitary, by mieć dobry punkt odniesienia. Potem sprawdzamy sygnał z pieca. Program pozwala też odpalić referencyjne próbki DI (suchego sygnału gitary), żeby sprawdzić, czy nasz wzmacniacz nie przesterowuje wejścia interfejsu.
  4. Nagrywanie Próbek: Klikamy “Next” i zaczyna się proces profilowania. Program wysyła do wzmacniacza serię próbek dźwiękowych – od dziwnych dźwięków z kosmosu po riffy na różnych gitarach i z różną dynamiką. Program “uczy się” w ten sposób, jak reaguje nasz sprzęt. Trwa to około 5 minut.
  5. Trening (Renderowanie): Po nagraniu próbek mamy do wyboru trzy tryby “treningu” modelu. I to jest bardzoważne:
    • Fast (Szybki): Odradzam. Chyba że macie bardzo stary komputer. Profil jest niedokładny, ma mniej “górki”, jest jakby “zamulony”.
    • Default (Standardowy): Liczy się średnio długo. Efekt jest już dobry, ale z moich obserwacji wynika, że brakuje mu trochę dołu i tego “punche” wzmacniacza.
    • Advanced (Zaawansowany): To jest to. Liczy się najdłużej, ale na moje ucho efekt jest 1:1 z prawdziwym wzmacniaczem. Tego trybu używam do moich profili komercyjnych.

Jaki komputer do profilowania? Tu jest haczyk!

Przejdźmy do tematu, który zaskakuje najwięcej osób. Do profilowania w Tonex potrzebujecie… mocnej karty graficznej!

Tak, profile liczone są przez GPU (kartę graficzną), a nie przez procesor. Zużycie CPU podczas renderowania jest na poziomie 1%. Co więcej, musi to być karta Nvidia (GTX lub RTX). Wygląda na to, że algorytmy IK Multimedia są pisane typowo pod architekturę Nvidii.

Jeśli myślicie, że kupicie najnowszego MacBooka w wersji Max i policzy Wam profil w 5 minut – nic bardziej mylnego. Zrobiłem dla Was testy i mój stary PC z 2017 roku z kartą GTX radzi sobie niewiele gorzej niż “turbo stacjonarka” od mojego patrona, Dominika. Optymalnym wyborem wydaje się albo kreatywny laptop z dobrą kartą Nvidii, albo po prostu stara, używana stacjonarka z dowolnym GTX-em.

Po wyrenderowaniu profilu możemy go porównać z prawdziwym wzmacniaczem, opisać, wybrać mu “skina” (np. wygląd Plexi) i zapisać. Taki plik .tonex możemy wgrać do wtyczki w programie DAW albo do fizycznej kostki Tonex Pedal.

Ślepy Test: Prawdziwy Wzmacniacz vs Tonex vs Cortex

Na koniec przygotowałem dla Was ślepy test. Użyłem najbardziej dynamicznego wzmacniacza, jaki znam – Matchlessa HC30 (dzięki, Dominik!). Ustawiłem go na kanale drugim, który potrafi przejść od skompresowanego cleanu do mocnego fuzza tylko za pomocą siły uderzenia w struny.

W teście usłyszycie najpierw prawdziwy wzmacniacz, a potem w losowej kolejności profile z Quad Cortexa oraz Tonexa (we wszystkich trzech trybach: Fast, Default i Advanced). Załóżcie dobre słuchawki i spróbujcie zgadnąć, co jest czym. (Odpowiedzi znajdziecie w filmie!).

Podsumowanie: Czy warto?

Czy różnice w ślepym teście były dla Was słyszalne? Czy warto czekać na tryb “Advanced”? Moim zdaniem – absolutnie tak. Skoro robię profile komercyjnie, zależy mi na najwyższej możliwej jakości.

Jestem bardzo ciekawy Waszych opinii. Profilowanie to fascynujący temat i uważam, że to świetna perspektywa, aby mieć w domu brzmienia z najwyższej półki, nie wydając fortuny na wzmacniacze pokroju Matchlessa.

Jeżeli Wam się podobało, wiecie, co robić. Trzymajcie się ciepło i gitary w dłoń!


Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *