Najgorszy koszmar gitarzysty
Kiedy Twoje ręce nagle odmawiają posłuszeństwa
Wyobraźcie sobie taką sytuację: od ponad 20 lat gitara to Wasz jedyny sposób na życie. Koncerty, lekcje, nagrania, kanał na YouTube. I nagle pewnego dnia budzicie się z lekkim niedowładem prawej ręki. Myślicie: „Pewnie krzywo spałem, przejdzie”. Ale co, jeśli nie przechodzi? Co, jeśli mrowienie zamienia się w tygodnie i miesiące horroru?
Tak wyglądał mój ostatni czas. Dziś dzielę się tym z Wami ku przestrodze – żebyście dbali o siebie, zanim skończycie tak jak ja.
„Rozchodzi się” – największy błąd faceta
Wszystko zaczęło się niewinnie w wakacje, na parkingu. Ratowałem córeczkę przed wjechaniem w samochód sąsiada i wtedy poczułem, że coś mi „strzeliło” pod łopatką. Ale wiecie, jak to jest u nas w Polsce – człowiek nie idzie do fizjoterapeuty, tylko „rozchodzi” takie rzeczy. To był mój pierwszy, kardynalny błąd. Ból nie ustawał, a ja czekałem na cud, wierząc w regenerację organizmu.
W końcu przyszedł dzień, w którym przestałem czuć kciuk. Totalne znieczulenie. Kostka do gitary stała się dla mnie ciałem obcym. Po kilku minutach grania czułem „mrówki” i drętwienie całej ręki. Przez kręgosłup przeszły mi ciarki – zacząłem już sobie szukać nowego zawodu, myśląc, że to „game over”.
Droga przez mękę i diagnoza: Operacja?
Początki u lekarzy były trudne. Neurolog dał witaminki i kazał „jeździć, obserwować”. Dopiero fizjoterapeuta – prawdziwy magik – od razu zdefiniował problem, znalazł niedowład mięśni i skierował mnie do neurochirurga. Werdykt? Operacja kręgosłupa.
Kiedy słyszysz taką diagnozę, w głowie od razu piszesz testament. Pojawia się lęk: czy ręka w ogóle wróci do sprawności? Czy po „pokrojeniu” będzie tylko gorzej? Na dodatek terminy na NFZ to minimum trzy miesiące oczekiwania, mimo że sprawa była priorytetowa.
Cudowna moc ćwiczeń (i systematyczności)
Odwołałem koncerty i rzuciłem się w wir rehabilitacji. Powiedziałem mojemu fizjoterapeucie: „Dowal mi tyle ćwiczeń, ile się da”. Podszedłem do tego tak, jak do ćwiczeń na gitarze – sumiennie, każdego dnia.
I stało się coś niesamowitego. Problem ustał. Kciuk zaczął działać, dyskomfort zniknął, a ja poczułem się lepiej nawet w innych odcinkach kręgosłupa. Okazało się, że czasami wystarczy odejść od biurka, zmienić skrzywioną pozycję przy graniu i po prostu o siebie zadbać.
Show must go on
Przez ostatnie pół roku nagrywałem dla Was filmy, mając nieczynny kciuk. Musiałem wycinać lepsze tejki, unikać trudnych zagrywek i szukać drogi, by mimo problemu działać dalej. Nie mogłem zawieść ludzi, którzy mnie wspierają na Patronite czy Muzycznej Drodze.
Dziś wracam do formy i bardziej niż kiedykolwiek doceniam sprawne ręce. Ten trudny czas wykorzystałem na tworzenie muzyki – dokończyłem płytę do gry Whispers of the Eyeless i powiem Wam, że przy ścieżce dźwiękowej z Wiedźmina nie ma wstydu .
Plany na 2026: Idziemy po 100 tysięcy!
Mój mroczny sekret jest już za mną. Nowy rok zapowiada się soczyście. Planuję wbić 100 000 subskrypcji na obu kanałach – polskim i angielskim . Na zdjęciach widzicie też moją nową, sygnowaną gitarę Dagon Bazok z pickupami Vermiliona. Gram na polskich rzeczach, bo uważam, że nasi twórcy robią sprzęt światowej klasy.
Dbajcie o zdrowie, bo macie je tylko jedno. Nie lekceważcie mrowienia, róbcie przerwy i ćwiczcie kręgosłup tak samo pilnie jak skale .

