|

Bardzo drogie gitary elektryczne to SCAM.

Za co tak naprawdę płacimy?

Czy wydawanie ponad 5000 zł na seryjną gitarę elektryczną ma sens? W tym szczegółowym artykule, opartym na moim filmie, obalam mit drogich instrumentów. Dowiedz się, dlaczego dobrze ustawiona, tania gitara z wymienionymi przetwornikami może brzmieć i grać lepiej niż instrumenty z najwyższej półki. Analizuję wyniki ślepych testów (Gibson vs Harley Benton) i udowadniam, że kluczem do świetnego brzmienia jest setup i elektronika, a nie logo na główce. Przeczytaj, zanim przepłacisz.

Na moim kanale często pokazuję nowy sprzęt, ulepszenia w studio, co może sprawiać wrażenie, że promuję konsumpcjonizm. Chcę jednak jasno podkreślić: każda moja decyzja zakupowa jest podyktowana chęcią dostarczania Wam, moim widzom, coraz lepszej jakości, a nie chęcią pochwalenia się drogim logo na główce gitary. I to prowadzi nas do sedna dzisiejszego artykułu.

Moja główna teza: 5000 zł to granica rozsądku

Powiem to wprost: z mojej perspektywy, wydawanie na gitarę elektryczną kwoty powyżej 5000 złotych, jeśli instrument ma służyć wyłącznie do grania, jest czystym szaleństwem. Mówię tu o graniu w domu, w studiu, na scenie. Argumentuję, że gitary z najwyższej półki cenowej – czy to PRS-y, Fendery czy Gibsony – pod kątem czysto użytkowym, czyli tego, jak leżą w ręku i jak brzmią w finalnym miksie, nie oferują absolutnie nic więcej niż znacznie tańsze, ale dobrze przygotowane instrumenty.

Oczywiście, rozumiem i szanuję aspekt kolekcjonerski. Jeśli ktoś kupuje historycznego Fendera czy Gibsona jako lokatę kapitału, to zupełnie inna rozmowa. Ja jednak mówię o gitarze jako o narzędziu pracy i ekspresji artystycznej. A jako narzędzie, ma być przede wszystkim skuteczne.

Doświadczenie, które otworzyło mi oczy: Harley Benton vs. Gibson

Moje przekonania nie biorą się z teorii. Jakiś czas temu kupiłem gitarę Harley Benton SC Special, inspirowaną Gibsonem Les Paul Special. Po zainstalowaniu w niej świetnych, polskich przetworników Merlin P90, postawiłem ją obok znacznie droższego Gibsona Gold Topa. Efekt? W ślepym teście, który przeprowadziłem, brzmienie Harleya Bentona po prostu bardziej mi się podobało. Było pełniejsze, ciekawsze.

Podobną sytuację miałem, porównując mojego Harleya Bentona T-52 (model Telecastera) z kilkoma różnymi Fenderami Telecasterami. Okazało się, że każdy z tych Fenderów brzmiał inaczej, a Harley Benton brzmiał jeszcze inaczej. Dlaczego? Bo za 90% charakteru brzmieniowego gitary elektrycznej odpowiadają przetworniki, a nie mityczne “drewno” czy kraj produkcji .

Ślepy test, który demaskuje uprzedzenia

Aby udowodnić moją tezę, w filmie przeprowadziłem eksperyment. Poprosiłem widzów o wskazanie, która z dwóch próbek dźwiękowych to Gibson, a która to Harley Benton. Większość była przekonana, że droższa próbka A to Gibson. Następnie ujawniłem, że… zamieniłem próbki miejscami. To, co ludzie uznali za “lepsze” brzmienie Gibsona, w rzeczywistości było dźwiękiem taniego Harleya Bentona. To dowodzi, jak potężna jest siła autosugestii i marketingu. Słyszymy to, co chcemy usłyszeć, a logo na główce potrafi magicznie “ulepszyć” dźwięk w naszej głowie.

Sekret tkwi w setupie, nie w cenie

Co w takim razie decyduje o tym, że gitara jest “dobra”? Przede wszystkim perfekcyjny setup, czyli ustawienie instrumentu. Dobrze ustawiona, tania gitara, z wyszlifowanymi progami i odpowiednio ustawioną akcją strun, będzie wygodniejsza i bardziej inspirująca niż drogi instrument prosto ze sklepu, który nie został poddany profesjonalnej regulacji. Geometria, czyli prosto nabite progi i prawidłowo osadzony gryf, to fundament. Jeśli to jest na miejscu, resztę można dopracować.

Moja recepta na idealną gitarę w rozsądnej cenie

Zamiast wydawać 10, 15 czy 20 tysięcy złotych, proponuję alternatywną ścieżkę:

  1. Kup dobrze wykonaną, niedrogą bazę, np. gitarę Harley Benton za około 1500 zł.
  2. Zainwestuj 500-1000 zł w profesjonalny serwis lutniczy: szlif progów, ustawienie menzury, akcji strun, siodełka.
  3. Wymień elektronikę i przetworniki na takie, które odpowiadają Twoim brzmieniowym preferencjom (kolejne 500-1000 zł).

W ten sposób, za łączną kwotę około 3000-3500 zł, otrzymujesz instrument, który jest w 100% dostosowany do Ciebie, wygodny i brzmiący na światowym poziomie – gotowy do studia i na scenę.

Podsumowanie: Graj, nie przepłacaj

Chcę, aby przesłanie tego artykułu było jasne: nie dajcie sobie wmówić, że potrzebujecie drogiej gitary, aby tworzyć świetną muzykę. To mit napędzany przez marketing. Skupcie się na swoich umiejętnościach, na radości z gry. Grajcie na tanich instrumentach bez żadnych kompleksów, bo to nie cena czyni gitarzystę. Powodzenia

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *